:-) 2009-11-18 22:21:54

Zostaje.

Teraz czas na analizę, co zrobić, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła. Oczywiście na pewno się powtórzy, S. Jest zbyt dobry, żeby całe życie spędzić w jednej firmie. Ważne tylko, żeby nie odszedł z firmy przede mną.


S. 2009-11-17 20:33:48

Po spotkaniu zespołu wszyscy się rozchodzą, zostaje S.
- Chciałbym z Tobą pomówić. Możemy umówić się na spotkanie po południu?
Czuję, że sprawa jest ważna.
- Możemy porozmawiać teraz.
S. zamyka drzwi, ja laptopa.
- Dostałem świetną propozycję pracy w agencji G.
Streścił historię w dziesięciu zdaniach. Ciągle się waha.
- Wybierz to, co pozwoli Ci się prawdziwie rozwijać. Wiesz, że jesteś moim najlepszym pracownikiem i że bardzo by mi Ciebie brakowało, ale wybierz to, co lepsze dla Twojej przyszłości.

Resztę dnia spędzam między łóżkiem a komórką, lecząc się z przeziębienia i rozmawiając na przemian z prezesem, szefem personalnym i najbliższym kolegą S. w firmie. Przed osiemnastą dzwonię do S.
- Wczesnym popołudniem wróciłem do domu, bo jestem chory. Przez dwie godziny spałem, a gdy się obudziłem, moją pierwszą myślą było: musisz zostać. Bardzo mi na tym zależy. Podtrzymuję wszystko, co powiedziałem rano, ale proszę Cię, żebyś został.

Decyzję podejmie dzisiaj wieczorem, da znać jutro rano.

Poniedziałek w domu 2009-11-16 19:39:47

Szef każe mi zostać cały dzień w domu, to samo sugeruje kolega z zaprzyjaźnionego działu. Wczoraj wieczorem napisałem im, że czuję się trochę przeziębiony i dzisiaj do biura przyjdę dopiero wczesnym popołudniem. A oni że nie, że lepiej wziąć cały dzień wolny. Biorę. Szef i tak wie, co to w moim przypadku oznacza: że będę mógł w spokoju pracować.

Więc pracuję w spokoju, ale nie tylko dla firmy. Dostałem nowy numer *** z moim tekstem na drugiej stronie. Poczułem ten sam dreszczyk emocji co dawniej, gdy publikowałem regularnie. Czy będzie ktoś oponował? Kto się na mnie obrazi? Czy zadzwoni zaraz telefon? Lubię to, a ponieważ w mailu było też pytanie o następny tekst, od razu siadłem do pisania.

Torn just like Berlin 2009-11-16 18:40:21



Coffee table 2009-11-14 08:37:25

W skrytce pocztowej czekają już na mnie trzy śliczne coffee table books. Warto by teraz zakupić sam coffee table.

Berlińskie plany 2009-11-12 22:48:35

Plan był taki: ja zostaję korespondentem polskich mediów i okazjonalnie współpracuję z niemieckimi redakcjami, on pracuje dalej w swoim zawodzie, który co prawda nie odpowiada jego kwalifikacjom, ale daje pewność zatrudnienia i satysfakcję. Wynajmujemy duże mieszkanie z wysokimi sufitami w stuletniej kamienicy w Prenzlauer Berg albo Charlottenburg i żyjemy rytmem Berlina. Wdychamy razem niepowtarzalny zapach metra, chodzimy do teatru i filharmonii, sporadycznie odwiedzamy Polskę.

Z planów nic nie wyszło. Ja zbyt szybko odszedłem z dziennikarstwa, on nie odważył się przeprowadzić do Berlina. No i zabrakło jeszcze jednego elementu: miłości.

Berlin 2009-11-12 16:11:38

To miasto mnie nakręca, tu nie czuję tak męczącej mnie w mojej mieścinie senności. Oczywiście na dobre samopoczucie wpływają też ceny: tu za obfitą kolację płacę tyle, co za lancz u mnie. Ale jeszcze ważniejsze są miłe wspomnienia, powiedziałbym: niepoprawne wspomnienia związane z rocznym pobytem tutaj przed kilkoma laty.

Podróż 2009-11-10 23:08:18

Pierwszy raz w aż takim ciągu podróżniczym. Noc z niedzieli na poniedziałek jeszcze w Krakowie, następna w Warszawie, dzisiaj w moim mieście, a jutro w Berlinie. W sumie prawie dwa i pół tysiąca kilometrów w drodze.

We wczorajszy wieczór i dzisiejszy poranek spotkania, które korygują kurs mojego życia. Ostatnio każdy z rzadkich pobytów w Polsce zawiera ten cenny element.

Nareszcie udaje mi się zmobilizować moich ludzi do pracy zespołowej i samoorganizacji. Ja jedynie z odległości wytyczam kierunek i zatwierdzam kolejne etapy. W projekt nie angażuje się tylko jedna osoba, niestety spodziewałem się, że tak właśnie będzie. Dlaczego niektórzy ludzie nie pozwalają sobie pomóc?

Zielona herbata, książki i spokój 2009-11-08 21:58:17

Wystarczy jedna filiżanka zielonej herbaty w dowolnej kawiarni w tym kraju, żeby przesiąknąć smrodem papierosowym. Herbata zdarzyła mi się wczoraj i dzisiaj, ileż zabrudzonej detergentami wody musiałem wpuścić do Wisły z powodu dodatkowych prań.

Na stole w kuchnio-jadalnio-salonie w krakowskim gościnnym mieszkaniu leży stos czternastu książek. Kilkukilogramowe pokłosie czterech dni, które stopniałoby do dwóch pozycji, gdybym miał za którykolwiek z tych tomów zapłacić.

Przy herbacie i przekazywaniu książek słyszę raz po raz: jesteś spokojniejszy niż dawniej.
- Jeszcze spokojniejszy? – pytam.
- Nie, to jest coś innego niż dotychczas, to jakiś wewnętrzny spokój – słyszę.

mail